Witaj na pokładzie
Cześć, cieszę się, że tu jesteś.
Czasami patrząc na chmury, które płyną pod moimi stopami, wracam myślami do małej dziewczynki z Wielkopolski. Tej, która z zapartym tchem patrzyła na lądujący na polu szybowiec i obiecała sobie, że kiedyś też poczuje tę wolność.
Moja droga do miejsca, w którym jestem dzisiaj – za sterami Airbusa w USA – nie była lotem w bezchmurny dzień. Były na niej turbulencje, znaki zapytania i setki nocy spędzonych nad książkami. Ale każda z tych chwil nauczyła mnie jednego: marzenia potrzebują odwagi, by oderwać się od ziemi, i determinacji, by utrzymać obrany kurs.
Chcę być Twoim „drugim pilotem” w drodze po Twoje własne cele. Rozsiądź się wygodnie – opowiem Ci, jak to się zaczęło.
PL
Tam, gdzie wyrosły skrzydła
Wszystko zaczęło się w niewielkiej wsi w Wielkopolsce, niedaleko Aeroklubu Michałków. To tam, wśród zapachu lasu i sielskiego dzieciństwa, po raz pierwszy zobaczyłam lądujący na polu szybowiec. Ten widok zmienił wszystko – jako mała dziewczynka postanowiłam, że muszę sprawdzić, jak to jest poczuć tę absolutną wolność.
W wieku 16 lat dostałam w prezencie przelot szybowcem i już po pierwszym locie wiedziałam, że to na pewno nie ostatni. Zamiast wybierać studia „bo tak wypada”, dałam sobie czas, by wsłuchać się w to, czego naprawdę chcę. Moim pierwszym krokiem do lotnictwa była praca stewardessy. Pamiętam wzrok rekruterki patrzącej na moje puste CV – wiedziałam, że muszę nadrobić brak doświadczenia autentyczną pasją i uśmiechem.
Praca na pokładzie pozwoliła mi poznać pilotów, którzy stali się moimi pierwszymi mentorami. To oni pokierowali mnie na szkolenie do licencji turystycznej PPL. Pracowałam i uczyłam się jednocześnie, każdą wolną chwilę i zarobione pieniądze zamieniając na godziny w powietrzu. Czułam jednak, że to dopiero początek – chciałam latać i jednocześnie odkrywać świat, który do tej pory znałam tylko z fotografii.
AU
Nowy kurs: Antypody
W 2014 roku spakowałam życie w jedną walizkę i poleciałam do Australii. Oficjalnie: by szlifować język. Nieoficjalnie: by gonić marzenia na innym kontynencie. Weekendy spędzałam w aeroklubie szybowcowym, ucząc się zupełnie innego, wymagającego pilotażu. To tam usłyszałam zdanie, które zmieniło wszystko: „Jeśli chcesz być zawodowcem, leć do USA. To Mekka lotnictwa”. Posłuchałam. Ruszyłam w stronę Oregonu, nie wiedząc jeszcze, że to, co miało być krótkim szkoleniem, stanie się moim nowym życiem.
USA
Spełniony amerykański sen
Oregon przywitał mnie ogromem ruchu lotniczego i barierą językową, która na początku wywoływała łzy zwątpienia. USA szybko nauczyło mnie dyscypliny – to były zarwane noce nad książkami i ciągłe pytania, czy dam radę. W międzyczasie los uśmiechnął się do mnie dwukrotnie: wylosowałam „zieloną kartę”, a w szkole lotniczej poznałam miłość swojego życia.
Przeprowadzka do słonecznej Arizony pozwoliła mi dokończyć szkolenia i wylatać tysiące godzin jako instruktorka. Każdy start z moimi uczniami przybliżał mnie do celu. W 2023 roku zasiadłam za sterami odrzutowca, a krótko potem spełniłam największe marzenie – zostałam pierwszym oficerem w głównych liniach lotniczych na Airbusie A320. Dziś jestem mamą, aktywną pilotką i mentorką. Moja droga nauczyła mnie, że niezależnie od tego, skąd startujesz, z odpowiednią determinacją możesz osiągnąć każdy pułap.
